niedziela, 23 listopada 2025

23-11-2025

Nareszcie! :)

Po pierwsze i najważniejsze, chciałabym Wam podziękować za to, że zechcieliście przekazać na moją rzecz 1,5% swojego podatku. Jestem bardzo wzruszona ilością wpłat i już wiem, że wykorzystam tę kwotę na kolejny, typowo neurologiczny turnus rehabilitacyjny w ośrodku „Neuron” w Bydgoszczy w następnym roku.

W maju tego roku byłam tam po raz pierwszy i na pewno nie ostatni. To zupełnie inny rodzaj turnusu w porównaniu do dotychczasowych. Kilkadziesiąt godzin aktywnych ćwiczeń, korzystanie z lokomatu, który przypominał mi jak prawidłowo powinnam chodzić czy m.in. nauka chodzenia z kijkami, bez których teraz nie wyobrażam sobie chodzenia w pracy, po domu (jak chociażby wczoraj i dzisiaj, gdy mięśnie są sztywniejsze i ciężej się chodzi), po szpitalu czy na zewnątrz, gdy nie wieje, nie jest za gorąco i mam po pracy więcej sił (trochę tych warunków musi być spełnionych bym nie musiała „używać” pomocnego ramienia drugiej osoby, ale i tak warto mieć taką opcję). Nie mogę nie wspomnieć o wykwalifikowanej i niezwykle sympatycznej kadrze oraz o rodzinnej atmosferze. Dzięki pobytowi dowiedziałam się także, że mam osteopenię (taki stan przed osteoporozą, ale na szczęście odwracalny, jednakże informujący, że suplementacja D3 i wapnia ma sens, ale muszę także częściej „obciążać” swój szkielet, więc ćwiczyć czy chodzić). Zobaczyłam, jak wielu z nas potrzebuje takich turnusów. Osoby po różnorakich wypadkach, udarach czy posiadających neurologiczne schorzenia. Widząc po przyjeździe zdecydowaną większość osób na wózkach, widząc tyle ludzkich dramatów, poczułam się jak jedna z najzdrowszych osób na turnusie. Tego poczucia dopełniał jakże niezwykle pozytywny feedback od lekarzy czy fizjoterapeutów, że naprawdę dobrze sobie radzę. I tutaj doświadczyłam niejakiego dysonansu. W ośrodku byłam „prawie” jak zdrowa, w Białymstoku czuję się zupełnie inaczej… Lekcja pokory przyda się każdemu.

Reasumując, turnus uważam za bardzo udany :)

Po turnusie było naprawdę dobrze. Forma i pozytywne nastawienie mi towarzyszyły. Żałuję tylko, że w maju czy w czerwcu było bardzo wietrznie, przez co nie mogłam na zewnątrz chodzić z kijkami, wiatr zbyt mocno mnie rozpraszał.

A od sierpnia nastąpił spadek formy. Infekcje, problemy z poruszaniem się, zawroty głowy. Czekałam na kolejną dawkę leku jak na zbawienie. Nie wiem, dlaczego tym razem już po trzech miesiącach od podania leku zaczęłam odczuwać tzw. „crap gap”, czyli takie nasilenie wielu objawów choroby, które pojawiają się u mnie z reguły 1,5 miesiąca przed podaniem kolejnej kroplówki. Było zdecydowanie za wcześnie… No, ale nic, było ciężko przez długi czas, chwilami bardzo ciężko (zwłaszcza, gdy nie byłam w stanie zrobić kroku…), ale jednak byłam cierpliwa i dotrwałam. 7 listopada otrzymałam kroplówkę. Czułam się bardzo zmiennie od tego czasu. Na szczęście od ostatniej środy mój stan zaczął się normować i oby tak już zostało na jak najdłużej :)

Wiele ciemnych myśli przechodziło przez moją głowę w tym czasie. „Jak to będzie wyglądać dalej?”, ”A jeśli choroba „każe” mi leżeć?”, ”A co, jeśli ja się załamię i nie będzie mnie już nic pchać do przodu?”, „A co, jeśli ja już nigdy w życiu nie pójdę na zakupy, bez tego uczucia „ciężaru”, gdy będę przeglądać jakieś rzeczy na wieszakach?”, „A co, gdy nie doświadczę spaceru, gdy będę dała radę iść samodzielnie, choć przez chwilę?”. Nie chcę bagatelizować tych myśli, muszę do tego podejść bardzo racjonalnie i mieć jakiś plan. Mam narzędzia – kombinezon, masażer do stóp na sucho, pistolet do masażu, piłkę rehabilitacyjną, ”berety” – jestem aktywna zawodowo, ćwiczę, ogólnie dbam o siebie. Trzeba być  jeszcze bardziej sumiennym, poukładać to wszystko w swojej głowie. Musi być dobrze!

Trzymajcie za mnie kciuki.

8 komentarzy:

  1. Trzymam wszystkie kciuki świata za ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj :) Z takim wsparciem nie mam się czego obawiać :) Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  2. Podziwiam, szanuję i uczę się od Ciebie pożywnego nastawienia do życia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezwykle się cieszę, że tak mnie odbierasz :) Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  3. Mocno trzymam kciuki i mocno Przytulam ❤️. Dawna sasiadka Irena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przytulasy zawsze i w każdej sytuacji są bardzo wskazane :) Dziękuję bardzo Pani Ireno! :) Przytulam równie mocno i ciepło pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Nie uwierzysz - śniłaś mi się dzisiaj. Spotkałyśmy się gdzieś na jakimś zlocie wspólnych znajomych (typowy B-stok) - i dopiero teraz uświadomiłam sobie, wchodząc na Twojego bloga, że nie napisałam nic w listopadzie :( Jak się czujesz teraz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, typowy Białystok, gdzie każdy kogoś zna... ;) ogólnie czuję się nieźle, sporo ćwiczę teraz i staram się być w tym systematyczna :) z chodzeniem bywa bardzo różnie, zaryzykowałabym stwierdzenie, że inaczej każdego dnia, choć zdążyłam się już do tego przyzwyczaić ;) czuję się silniejsza dzięki ćwiczeniom, super, że napisałaś :)) pozdrawiam ciepło! :)

      Usuń